• Wpisów:17
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:49 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 286 / 114 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie rozbrzmiały wiwaty – dało się słyszeć jedynie łkanie Kotka i ściszone dyszenie Dzieciaka.
Caleb czuł... właściwie nie wiedział, co czuł. Wiedział tylko, że pragnie Livvie. Pragnie mieć ją
blisko i wyłącznie dla siebie, z dala od ciekawskich oczu. Rafiq nie przyjechał, a Caleb był
przytłoczony gniewem i żalem, a także innymi emocjami, których nie miał czasu analizować.
– Zaniosę ją na górę – stwierdził, biorąc drżące i nagie ciało Livvie w ramiona.
Zauważył wzrok Dzieciaka, zamglony przez wstrzymywane łzy i pełen poczucia winy. Caleb mógłby
przysiąc, że chłopak się zakochał w najgorszy z możliwych sposobów. Sama myśl o tym przyprawiła go
o przypływ gniewu i... tak, zazdrości. Caleb dosłownie zzieleniał z zazdrości. Obawiał się, że jeżeli
szybko nie odejdzie, nie będzie w stanie nad sobą zapanować i wyżyje się na Dzieciaku.
Pocałowała go, wrzeszczało mu w głowie.
Vladka też będzie całować.
Caleb nie mógł znieść tej myśli. Tego rodzaju wyobrażenia były zbyt niebezpieczne. Pod wpływem
silnych emocji rozum szybko zasypiał. A bez niego nic nie było w stanie go powstrzymać przez
zaniesieniem Livvie na górę i pieprzeniem się z nią do rana. Chciał zetrzeć każdy ślad po Dzieciaku z
jej ciała i wygonić z pamięci każde wspomnienie spędzonych z chłopakiem chwil. Caleb chciał, żeby
myślała wyłącznie o nim i była wyłącznie z nim.
Nie możesz tego zrobić, prawda? Nie możesz jej oddać. Znajdź jakiś sposób, Caleb. Znajdź sposób,
żeby przekonać Rafiqa.
Takie właśnie myśli kłębiły się w głowie Caleba, gdy przyciskał Livvie do piersi i szedł do swojego
pokoju. Serce biło mu jak oszalałe.
Kiedy znalazł się już na górze, delikatnie położył dziewczynę na łóżku. W ciągu tej krótkiej chwili,
jaką zajęło mu przyjście tutaj, ona zdążyła zasnąć, zmęczona od płaczu. Jej oczy były zamknięte. Od
czasu do czasu wciągała głębiej powietrze, by za moment wypuścić je z drżeniem. Caleb spojrzał na nią
i zastanawiał się, o czym może śnić. Wierzgnęła i przewróciła się na plecy, eksponując swoją nagość.
Wystarczyło wyciągnąć rękę. Tak bardzo chciał ją posiąść. Nabrzmiały członek już próbował wydostać
się ze spodni.
Zamknął oczy, żeby się uspokoić, wciąż stojąc przy łóżku. Jej zapach – lekki, piżmowy i jaki tylko ona
mogła mieć – przepełniał wszystkie jego zmysły. Właśnie ta woń wcześniej tego wieczoru przyciągnęła
go do niej. Jak wołanie syreny marynarza, tak jej potrzeba zmusiła go do działania. Bez zastanowienia
zakasał rękawy i wskoczył do wody, żeby ugasić jej pragnienie.
Moja.
 

 
Nie ruszałam się, dopóki nie zdjął ze mnie gorsetu. Gdy go zabrakło, wreszcie mogłam swobodnie
oddychać, a mimo szumu w uszach usłyszałam głębokie westchnienia, jakie rozległy się pośród gości.
Po chwili założono mi opaskę na oczy i zdjęto klamry na sutkach, które natychmiast zapiekły, na powrót
napełniając się krwią. Caleb puścił mnie i stanęłam zupełnie sama, bezbronna.
Gdzie on się podział?
Moja duma zupełnie wyparowała, a serce napełniło się smutkiem, po głowie zaś krążyły tylko myśli o
wstydzie. W pomieszczeniu panował wyraźny bezruch, podkreślany jeszcze przez moje samotne
dyszenie. Nagle usłyszałam cichy szelest i poczułam gładkie palce zsuwające pończochy z moich ud.
Rozpaczliwie walczyłam z chęcią powstrzymaniach ich.
Tego właśnie chce Caleb. Bądź dzielna.
Moje krocze pulsowało, gdy lewa pończocha zjechała aż do stopy. Wyciągnęłam ręce do przodu i
stęknęłam, gdy natychmiast ktoś przycisnął je z powrotem do moich piersi. Ktoś mnie podniósł i
zaczęłam się szarpać, ale czyjeś ręce złapały mnie za nogi. Trafiłam na jakąś twardą powierzchnię i
domyśliłam się, że to jeden ze stołów okrytych białym obrusem.
Spanikowałam i w tej samej chwili usłyszałam blisko głos Caleba:
– Spokojnie, Kotku. Nie pozwolę mu wejść w ciebie. Nikomu na to nie pozwolę.
Przez panikę omal nie zignorowałam zaborczego wydźwięku jego słów, jednak ta część mnie, która
najbardziej go pragnęła, próbowała doszukać się w nich potwierdzenia uczuć. Minimalnie się
rozluźniłam.
Ktoś związał mi nadgarstki i przytrzymał nad głową. W ciągu kilku chwil delikatne muśnięcia przy
jedwabnych majtkach przypuściły szturm na moje zmysły. Mimo niepokoju zadrżałam z podniecenia. Te
dłonie, te ciepłe, trzęsące się i cudowne dłonie, coś we mnie uruchomiły. Jakiś ładunek eksplodował we
mnie przy zdejmowaniu bielizny. Czułam smak i zapach żądzy. Nagle zapragnęłam szczytowania.
Potrzebowałam go.
Umięśnione uda wepchnęły się między moje nogi. Czyjeś dłonie rozsunęły je szerzej, ułatwiając sobie
dostęp do mojej cipki. Moje biodra uniosły się nad stołem i poczułam czyjś palec wędrujący w górę i w
dół szczeliny. Uniosłam biodra jeszcze wyżej, błagalnie. Spomiędzy ust wydobył się jęk. Wbiłam
mocniej ręce w blat stołu.
Czyjeś dłonie wysunęły się spomiędzy moich nóg i złapały za pośladki, by podnieść biodra wyżej.
Jednocześnie docisnęły zatyczkę prosto do pulsującego krocza. Kolejny raz mimowolnie jęknęłam.
Bez ostrzeżenia czyjś język – gruby, mokry i nieco chropawy – zręcznie zaczął lizać moje wargi
sromowe. Usta zassały mnie do środka, aż stęknęłam i całkiem straciłam dech w piersi. Język rozchylił
moje wargi, otwierając mnie do końca. Delikatne przygryzienie łechtaczki rozpaliło tysiąc płomieni na
całym ciele.
Inne dłonie masowały moje piersi, ściskając palcami drażliwe sutki. Proszę, niech to będzie Caleb.
Fale ognia błagały, by je uwolnić; całe ciało drżało od żądzy. Skoncentrowane ssanie i lizanie łechtaczki
wreszcie pozwoliło mi przekroczyć granicę. Dyszenie przerodziło się w krzyk, obmył mnie nurt wrażeń.
Moje biodra znowu wylądowały na stole, a ja leżałam, wycieńczona, ze łzami wyciekającymi spod
opaski na oczach i nogami wciąż rozłożonymi i wciąż wstrząsanymi dreszczami. W pomieszczeniu
rozległy się brawa.– Sądząc po tym entuzjazmie, nie ma żadnych przeciwwskazań przed dokładką deseru – powiedział
Felipe, próbując przekrzyczeć oklaski.
To ja jestem tym deserem? To miło ze strony Caleba, że zadbał o gości. Sukinsyn!
Próbowałam się podnieść, przyciągając nogi do siebie i zginając je w kolanach, żeby zakryć
nabrzmiałe krocze. Nie oderwałam pleców od blatu stołu, a nadgarstki wciąż ktoś trzymał mi nad
głową.
Nagle usłyszałam głos Caleba.
– Nadeszła pora, żebyś się odwdzięczyła, Kotku.
Co to ma znaczyć, do cholery?
Zostałam podniesiona do pozycji siedzącej. Raz jeszcze zatyczka się poruszyła, a cipka zareagowała
natychmiast, pozbawiając mnie tchu. Ktoś uwolnił moje dłonie i umieścił je na opasce między nogami
Dzieciaka. W dalszym ciągu nic nie widziałam. Docierało do mnie gorąco bijące od górnej części ciała
chłopaka. Pachniał słodko, ale nienaturalnie, jakby ktoś wysmarował go olejkami eterycznymi. Wolałam
wąchać Caleba.
Poruszyłam jedną ręką, żeby zbadać położenie ciała Dzieciaka. Jego kolana były wysunięte do przodu,
a pośladki spoczywały na stopach. Przesunęłam dłonią po jego umięśnionej ręce i okazało się, że ktoś
związał mu nadgarstki za plecami. Moje palce przewędrowały po jego klatce piersiowej i zerwały
klamry z sutków, które następnie wylądowały na podłodze. Czułam na twarzy wilgotny oddech
chłopaka.
Czyli właśnie to mam robić? Występować przed publicznością?
Mój niepokój urósł niemiłosiernie. Robiłam to tylko dwukrotnie i tylko Calebowi. Nie mogłam
uwierzyć, że pozwoli mi pieścić innego mężczyznę – a wręcz zmusi mnie do tego. Poczułam, jak drżą mi
usta, a w gardle tworzy się gula, jednak wtedy przypomniałam sobie, co Caleb z Celią wyprawiali na
moich oczach.
Przypomniałam sobie zazdrość i gniew. Zapragnęłam, by Caleb poczuł to samo. Chciałam, by patrzył,
jak daję innemu to, co w głębi serca pragnęłam zarezerwować wyłącznie dla niego. Był to idealny
sposób, żeby się wreszcie przekonać, czy w najmniejszym choćby stopniu mu na mnie zależało. Wzięłam
kilka głębokich wdechów, zbierając się na odwagę.
Domyślam się, że pragniesz zemsty – wyszeptała Bezwzględna Ja.
A żebyś wiedziała.
Czułam bijące obłąkańczo serce Dzieciaka i pulsowanie pod opaską w kroczu. Podciągnęłam nogi pod
siebie i podniosłam górną część ciała bliżej niego. Przycisnęłam piersi do jego klatki i oddech chłopaka
znacznie przyśpieszył. Moja lewa dłoń wyczuła ruch, jego twardniejący penis prawie wydostał się spod
opaski. Polizałam go po klacie, po sutkach i po szyi, a on pochylił się w moją stronę.
Nasze wargi się spotkały i poczułam swój smak i zapach, gdy jego język wsunął się do środka.
Zadrżałam, a on przysunął się jeszcze bliżej. Nasze usta pożerały się nawzajem.
Całowaliśmy się zaledwie kilka sekund, za chwilę bowiem poczułam, jak ktoś ciągnie mnie za włosy.
Tuż przy uchu zabrzmiało niskie warknięcie Caleba:
– Nie całujcie się w usta.
Uszczypnął mój pośladek tak mocno, że mimowolnie wrzasnęłam.
Wpadłam na Dzieciaka i omal nie przewróciłam nas oboje, jednak on miał dość siły, by pomóc mi odzyskać równowagę. Zawahałam się, oparta o niego, a potem powoli wznowiłam swoją wędrówkę po
jego ciele. Całowałam go po klatce piersiowej, sutkach i po chwili raz jeszcze wylądowałam na jego
szyi. Poczułam, jak znowu się do mnie nachyla i odepchnęłam go obydwiema rękami.
Ta część pokazu się skończyła, kolego!
Biodra Dzieciaka ocierały się o moje, jego opaska poważnie wybrzuszyła się w kroczu. Sięgnęłam
rękami do tyłu i przesunęłam palce po sznurku od opaski, którą rozwiązałam w zaledwie kilka sekund,
cały czas przyciskając piersi do brzucha Dzieciaka. Sznurek natychmiast opadł, uwalniając
wzwiedzionego penisa. Zbadałam dłońmi jego pulsujący rozmiar. Jądra spoczywały w kieszonce
opaski, którą ostrożnie zdjęłam i odrzuciłam.
Zamarliśmy oboje. Naprawdę jestem w stanie to zrobić? Nie mogłam uwierzyć w to, jak daleko
zaszłam. Przez ostatnie miesiące nie tylko przestałam się bać seksu, ale nabrałam dość odwagi, by
zadowalać obcego mężczyznę na oczach grupy dewiantów. Dzieciak jęknął i przycisnął ciepłego kutasa
do mojej dłoni w niemym błaganiu o uwolnienie z seksualnego czyśćca. Doskonale znałam to uczucie.
Chłopak gwałtownie wciągnął powietrze, gdy pocałowałam główkę jego penisa. Smakował inaczej niż
Caleb, ale zapewne miało to więcej wspólnego z przygotowaniem do przedstawienia. Smakował
słodko, jakby ktoś wysmarował go pikantną, cynamonową miksturą. Nie było to nieprzyjemne. Językiem
i ustami rozprowadziłam trochę wydzieliny, a wtedy Dzieciak wydawał się jednocześnie słodki i słony.
Polizałam członka po długości, chłopak zadrżał. Wciągnął głęboko powietrze i jęknął. Jego biodra
zakołysały się w stronę moich ust.
Tego właśnie chcesz, Caleb? Mam nadzieję, że się przyglądasz, sukinsynu. Chcę, żebyś stracił dech
z żądzy. Chcę, żebyś patrzył, jak zadowalam innego mężczyznę. Czy dzięki temu ty zapragniesz mnie?
Dzięki opasce na oczach łatwo mogłam udawać, że miejsce Dzieciaka zastąpił Caleb. Wyobrażałam
sobie jego chrapliwy oddech, jego ciało drżące z podniecenia i żądzy. Moje ciało zareagowało na te
myśli, twarde sutki błagały o poświęcenie im uwagi, a cipka pulsowała zgodnie z ruchami kołyszących
się bioder Dzieciaka.
Otoczyłam ustami główkę jego penisa, a mój język bawił się zarówno podstawą żołędzi, jak i
rozszczepieniem na samym koniuszku. Chłopak ciężko dyszał i wepchnął penisa głębiej, a mój język
przewędrował po całej jego długości. Dzieciak zesztywniał i wstrzymał oddech, podobnie zresztą jak
wszyscy obecni na naszym występie. Na chwilę zatrzymał się czas.
A potem chłopak jęknął.
Wykonałam swój ruch. Zacisnęłam palce u nasady członka i zaczęłam go pompować ustami, wsuwając
i wysuwając. Dzieciak wydał zduszony okrzyk i przyśpieszył kołysanie biodrami. Ssałam go i lizałam, a
moja cipka błagała rozpaczliwie o sprawienie jej podobnej przysługi. Zaczęłam ruszać pupą, po chwili
czyjaś ręka rozsunęła mi nogi i dotknęła mojego krocza od tyłu, ściskając cipkę.
Pod wpływem tego doznania zawahałam się na ułamek sekundy, a wtedy czyjeś palce odnalazły moją
łechtaczkę i zaczęły ją masować. Kołysałam biodrami w tym samym rytmie, co Caleb. Jego członek
pulsował i wbił się we mnie ostatni raz, by zaraz rozlać mi nasienie w ustach. Czyjaś dłoń spoczęła na
moim pośladku i poruszyła zatyczką, a ja wrzasnęłam, nie wypuściwszy penisa Dzieciaka spomiędzy
warg. Przeklęte palce wciąż pocierały moją nabrzmiałą łechtaczkę.
O Boże, Caleb, tak! Nie przestawaj, proszę.
Fala za falą, orgazm rozlał się po każdym skrawku mojego ciała, jednak palce Caleba na cipce i dłoń na pośladku nie ustawały w swoich wysiłkach. Znowu się rozgrzałam, podobnie zresztą jak Dzieciak.
Usłyszał mnie, czuł mu język, mój oddech i jęki ekstazy wydobywające się z ust wciąż oplatających jego
penisa. Jego biodra pchnęły jeszcze trochę, a ja ssałam i ściskałam jeszcze chwilę, wyobrażając sobie
Caleba przede mną – a także za mną.
Dzieciak wyjmował i wkładał swojego penisa do moich ust. Poruszał się tak szybko i ostro, że ledwo
nad nim panowałam.
Ocierałam się o dłoń Caleba, naśladując rytm chłopaka. Dyszałam tak ciężko, że właściwie brakowało
mi tchu, ale nie przejmowałam się. Usta miałam pełne. Odbyt miałam pełny. Moja łechtaczka miała
zaraz eksplodować. Palce Caleba były zwinne i znały moją cipkę. Doszłam ze łzami cieknącymi po
policzkach.
 

 
Ból serca przerodził się w panikę, kiedy palce Caleba rozsunęły moje pośladki. Zamarłam, próbującmyślami odgonić go od tego miejsca. Jeden z palców badał wejście do odbytu, podczas gdy pozostałe
przytrzymywały majtki na boku. Nie mogłam go powstrzymać.
– Rozluźnij się – powiedział.
Wsunął do środka najwyraźniej nasmarowany lubrykantem palec.
Nie mogłam wydać nawet jednego dźwięku, lecz w głębi duszy wrzeszczałam jak opętana. Palec
wędrował do środka i wracał na zewnątrz, do środka i na zewnątrz. Nawet tak przerażona i
zaniepokojona pod wpływem tych doznań poczułam rodzące się podniecenie. Moje majtki, już mokre,
przykleiły się do gładkiej skóry, zachęcając do wicia się pod palcami Caleba. Znajdowały się tak blisko
łechtaczki... tak blisko.
– Dobrze ci, Kotku? – szepnął ochryple.
Spięłam się i byłam pewna, że poczuł to. Wbił palec głębiej, aż w końcu poczułam napięcie w brzuchu
i głośno jęknęłam.
Przytrzymał palec w miejscu, wyciskając ze mnie zarówno łzy upokorzenia, jak i pożądliwe jęki.
– Tak. Tak, panie – załkałam.
Powoli się wycofał. Opuściłam pośladki i znowu zapach Caleba nasycił moje zmysły. Po raz setny
zaczęłam zastanawiać się, dlaczego tak bardzo go pragnę, skoro jest takim wyrachowanym sukinsynem.
Kiedy ja walczyłam o oddech, Caleb szykował się do drugiego ataku, wbijając we mnie palec z jeszcze
większą ilością lubrykanta. Próbował włożyć we mnie coś innego, coś nieznanego.
– Co robisz? – krzyknęłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.
– Rozluźnij się.
Zbyt zszokowana, by więcej mówić, skupiłam się na poddaniu się jego woli. Powoli nieznajomy
obiekt wszedł do środka; poczułam się pełna, prawie boleśnie i przy tym niezwykle podniecająco.
Czułam to coś w brzuchu oraz, co dziwne, czułam też, jak napiera na ścianki mojej pochwy. Nie
ruszałam się, za to dyszałam i jęczałam, próbując jednocześnie zrozumieć, co się właśnie wydarzyło.
Ciepłe ciało Caleba przylgnęło do moich pleców. Jego gorące usta ssały płatek mojego ucha.
Poczułam silne skurcze mięśni i wypływającą wilgoć.
– Nawet nie próbuj pozbyć się tej zatyczki, inaczej zbiję cię do krwi.
Powiedziawszy te słowa, pchnął mnie swoim wzwiedzionym penisem, poruszając włożoną do odbytu
zatyczką. Jęknęłam.
– Tak, panie – szepnęłam.
W moim głosie kryło się błaganie o więcej dotyku. Caleb odsunął się, jego lewa dłoń spoczęła między
moimi łopatkami, a biodra wciąż stykały się z moimi. Westchnęłam, gdy ściągnął mi majtki, odsłaniając
tyłek. Wsunął rękę między nasze ciała, by przejechać palcami między jednym a drugim pośladkiem.
Wypięłam się mocniej, by zachęcić go do dotknięcia mojej nabrzmiałej łechtaczki i błagając o orgazm.
Nie zajęło mu to wiele czasu. Masował delikatnie moje najwrażliwsze rejony palcami, a nasadą dłoni
poruszał zatyczką. Doszłam w ciągu kilku chwil, mocno, czując fale szczytowania na całym ciele. Po wszystkim Caleb położył mnie na posłaniu i kazał spać.
 

 
(...)
Stanęłam na palcach i
zbliżyłam swoje usta do jego ust, błagając go wzrokiem, żeby mi pomógł. Jeśli zszokowało go to, nie
dał nic po sobie poznać – po prostu pozostał nieruchomy, kiedy wreszcie moje drżące wargi osiągnęły
swój cel.
Dłonie Caleba zacisnęły się mocniej na moich ramionach, kiedy przejechałam językiem po jego dolnej
wardze, zachęcając go do odwzajemnienia pocałunku. Posłuchał mnie, a ja omal nie rozpłakałam się,
czując jego smak. Wreszcie się rozluźnił i pochylił minimalnie głowę. Wbiłam się głębiej w jego usta,
drżąc z żądzy bycia dotykaną przez niego.
Podniósł rękę i złapał mnie za kark, całując z pasją, jaką znałam z poprzedniego ranka.
Nie zdołałam zatrzymać jęku, który wydostał się spomiędzy moich ust. Nigdy wcześniej nie czułam
czegoś takiego. Nigdy nie chciałam jednocześnie śmiać się i płakać, i pieprzyć, i pożreć drugiego
człowieka w całości – by zjednoczyć się z nim i wreszcie doznać ukojenia. Chwyciłam jego twarz w
dłonie i całowałam zapalczywie. Mojemu głośnemu dyszeniu towarzyszyło jego, lecz cichsze. Raz za razem odnajdowałam jego usta. Objęłam go nogą, próbując wspiąć się na niego, gdy się wyprostował.
Nagle przestał mnie całować i pchnął na podłogę. Wpatrywałam się w niego, z duszą obnażoną, leżącą
mu u stóp. (...)
 

 
(…)
- Przyniosłaś mi wstyd.
Cała się spięłam na dźwięk jego zagniewanego głosu.
- Przepraszam, panie – wyszeptałam cicho. Rozpaczliwie walczyłam sama ze sobą, żeby pozostać zupełnie nieruchomą. W Calebie widziałam drapieżnika, który atakuje tylko ofiarę będącą w ruchu. Usłyszałam charakterystyczny dźwięk rozpinanego paska, a potem świst, jaki towarzyszył wyciąganiu go ze spodni. Zaczęłam się trząść.
- Teraz nauczysz się, czego od ciebie wymagam, Kotku.
Wszystko we mnie wołało, żeby uciekać, ale gdzieś z tyłu głowy cichy głosik szeptał, że nie ma dokąd i zostało mi tylko posłuszeństwo. Jedynie posłuszeństwo go uszczęśliwi. Kiwnęłam mimowolnie głową.
Nic więcej nie mówił. Po prostu popchnął moją głowę i przycisnął ją do podłogi, a potem smagnął mnie kilkukrotnie paskiem po pośladkach.
Przy pierwszym razie zacisnęłam szczęki i wsunęłam dłonie pod kolana, żeby powstrzymać je przed próbą złapania paska.
Przy drugim i trzecim zaczęłam się kołysać i płakać w dywan.
Przy czwartym chciałam ochronić dłońmi pośladki, pod palcami wyczułam popuchnięte ślady.
Przy piątym, szóstym i siódmym Caleb przytrzymał mi ręce na dole pleców.
Przy ósmym i dziewiątym krzyczałam i dyszałam.
Zawahał się na chwilę, wystarczająco długą, żebym zaczęła go przepraszać i obiecywać poprawę. Potem dostałam jeszcze kilka razów i Caleb wreszcie wydawał się usatysfakcjonowany.
Puścił mnie, ale wiedziałam, że nie powinnam słuchać instynktu i podnosić się. Złapałam się za nadgarstki i przytrzymałam je w tym samym miejscu, w którym on je wcześniej umieścił. Usłyszałam jego cichy śmiech, którego nie zagłuszyły moje jęki i kwilenie, po czym z jakiegoś powodu nieco się rozluźniłam.
- Grzeczny Kotek – powiedział, a ja westchnęłam głośno z ulgi.
Opadł na jedno kolano i pociągnął mocno za włosy. Nadal płakałam i walczyłam z chęcią pocierania pośladków, gdy wreszcie na dobre zadomowił się w nich ból po chłoście, parzący i szczypiący.
- Cierpisz? – zapytał.
- Tak, panie – załkałam żałośnie.
- Zapamiętasz to uczucie?
Znowu udało mi się wydusić odpowiedź mimo szlochu.
- Tak, panie.
Wstał, podnosząc mnie przy tym za włosy. Wygięłam plecy i poddałam się chęci pomasowania obolałych pośladków. W ten sposób tylko pogorszyłam sprawę. Caleb złapał mnie za nadgarstki i przycisnął je z powrotem do pleców.
- Nie ruszaj się! – warknął.
 

 
(…) Kazał mi – nagiej, zapłakanej, ze śladami jego nasienia na brodzie i szyi, na trzęsących się nogach – wyjść z podziemi i wkroczyć do cywilizowanego świata reszty posiadłości. Zawahałam się dość wyraźnie na szczycie schodów, kiedy usłyszałam odgłosy czyjejś rozmowy. Caleb popchnął mnie, ale ja tylko pochyliłam się do tyłu i spróbowałam się cofnąć. Wtedy on, przytrzymując mnie jedną ręką, wymierzył głośnego, mocnego klapsa na delikatnej skórze pośladków, a ja bezwiednie krzyknęłam i wypadłam przez próg. Sześć par oczu zwróciło się ku mnie jednocześnie. Wyrażały połączenie zaskoczenia i rozbawienia.(…)

  • awatar Gość: Chory psychiatrycznie pisał tę opowieść? Bo jak można kogoś drogiego tak upokarzać i hańbić na oczach innych, obcych, na dodatek konkurencji, krorą z niej się śmieje? Nieprawdopodobne. W głowie się nie mieści...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
(…) Kciukiem rozsunął mniejsze wargi śliskiej cipki dziewczyny i wsłuchał się w jej jęki. Potem przesunął członkiem w górę i w dół, zbierając jej soki, przygotowując ich oboje do tego, co miało nastąpić. Pochylił się do przodu i jej ciepłe piersi dotknęły jego gołej klatki.
W rzeczywistym świecie głośno stęknął i przyśpieszył.
- Kochaj się ze mną - wyszeptała i nagle znaleźli się w jej sypialni. Sięgnął w dół i podniósł rąbek jej koszulki nocnej, a potem przycisnął się do dziewczyny ze sztywnym członkiem. Był delikatny cierpliwie czekając, aż jej nogi się rozluźnią i rozchylą, a on będzie mógł znowu pchać.
- Kocham cię – powiedziała ze łzami w oczach. Pocałowała go i pociągnęła go za włosy, zachęcając do wbicia się głębiej. Ciągle powtarzał swoje wyznanie, a on wreszcie wszedł w nią do końca.
Pieścił się coraz szybciej i szybciej. Jego jądra przycisnęły się mocniej do ciała, już gotowe do zbyt długo wstrzymywanego orgazmu.
Wbijał się raz za razem w jej gorące i ciasne wnętrze, a ona krzyczała i jęczała, doceniając jego wysiłki.
- Jestem twoja – wydyszała. – Tylko twoja.
Czuł, że źle postępuje. Wyobrażając sobie takie rzeczy, ale miał to gdzieś. Nie mógł liczyć na nic poza fantazjami, a tych nikt mu nie odbierze. Stęknął głośno, a wraz z orgazmem pojawiła się ciepła, kleista sperma(…)
 

 
  • awatar lost in life ♡♡♡♡: @Tawtute: Wiesz są ludzie i pustaki xD
  • awatar Tawtute: Ludzie są czasem popierdoleni, nie przejmuj się ;)
  • awatar lost in life ♡♡♡♡: Jednak ty też musiałeś poczytać skoro oceniasz :) dla twojej wiadomości nie mnie musi coś swędzieć bo to nie ja przeglądam takie bogi xd a co do puszczalstwa troszkę musisz mieć niedojebanie mózgowe skoro niezaóważyłeś że to są fragmenty z książki a nie opowieści z życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zawahała się, kiedy sięgnął po lewy nadgarstek, ale potem jej ramię się rozluźniło, a oddech przyśpieszył. Kiedy przypiął dziewczynę do stołu, wyciągnął rękę i dotknął jej sutka palcem wskazującym. Jego członek drgnął, gdy w pomieszczeniu rozległo się głośne westchnienie Kotka. Potem założył jej opaskę na oczy, na co zareagowała podniecającym napięciem całego ciała. Caleb był zdziwiony, że nie powiedziała ani słowa i praktycznie nie opierała mu się – nie potrafił zdecydować, czy się z tego cieszy, czy nie.
- O czym myślisz? – zapytał. Powoli sięgnął po urządzenie, za pomocą którego planował zrobić jej niespodziankę.
Kotek oblizał wargi.
- Myślę o tym – wyszeptała, ciągnąc za więzy – jak bardzo pragnę, żebyś skończył to, co zacząłeś.
Caleb zaśmiał się.
- Uwierz mi, że to właśnie zamierzam.
Uruchomił maszynę, która zaczęła złowieszczo brzęczeć, trochę jak generator prądu. Kotek zaczęła gwałtownie rzucać się na stole, jednak zdołała jedynie zaklekotać kajdankami.
- Co to jest? – krzyknęła.
- Chcesz, żebym jeszcze cię zakneblował? – zapytał Caleb, a dziewczyna pokręciła gwałtownie głową. – W takim razie pozwól mi skończyć.
Kotek szarpała więzy, kiedy jego palec złapał ją za łechtaczkę i przypiął do niej obitą materiałem klamrę. Zakołysała biodrami, próbując ją zrzucić, ale trzymało mocno.
- Chciałem, żebyś była do tego należycie przygotowana. I jesteś. Jesteś tak blisko.
Złapał ustami jej sutek i ssał, a ona wygięła się w łuk, próbując wepchnąć pierś głębiej między jego wargi. Kusiła go ta wizja, ale odsunął się i przypiął klamrę do nabrzmiałego sutka, a potem powtórzył to samo na drugiej piersi. Kiedy skończył, zrobił krok do tyłu, by podziwiać swoje dzieło – dziewczynę z opaską na oczach, przypiętą kajdankami, z cienkimi przewodami biegnącymi między nogami w strzemionach.
- Chyba i tak cię zaknebluję. Nie chciałbym, żebyś kogoś obudziła.
Kotek chyba już miała zaprotestować, ale Caleb gładko temu zapobiegł, wkładając jej do ust kawałek miękkiej tkaniny i zawiązując go za jej głową. Nie był to porządny knebel, ale powinien stłumić odgłosy wydobywające się z jej ust i uczynić wszelkie słowa niezrozumiałymi.
- Ciii – wyszeptał jej do ucha. – Następna lekcja będzie najprawdopodobniej najtrudniejsza. – Pogłaskał ją po głowie. – Przyjemność należy ci się tylko wtedy, gdy życzy sobie tego twój pan. Tymczasem będziesz jej pragnąć, będziesz cierpieć bez niej, podobnie jak teraz. Wracam do łóżka. Jeśli nadal będziesz grzeczną dziewczynką, może przyjdę do ciebie na śniadanie.
Kotek była w połowie stłumionej przez knebel tyrady, kiedy nagle przez klamry na sutkach i łechtaczce popłynął prąd. Caleb patrzył, jak jej ciało zamiera pod wpływem paraliżującej paniki i przyjemności. Natężenie było a tyle niskie, żeby nie wywołać bólu, ale dość wysokie, by powodować skurcze. Dziewczyna wygięła się, by zwiększyć moc bodźca. Wygięła się w łuk, w pełni oddając się przeżywaniu maleńkich wstrząsów generowanych przez klamry. Jej biodra kołysały się, czekając na upragnioną ulgę, kiedy nagle wszystko się skończyło. Krzyknęła z frustracji, nie mogąc w żaden sposób pozbyć się palącej potrzeby ani poprzez zaspokojenie jej, ani wyciszenie.
Caleb jeszcze przez chwilę ją podziwiał, a potem ruszył w stronę schodów, wołając:
- Czeka cię długa noc, Kotku. Powodzenia.
Kiedy wyszedł już z piwnicy, oparł się plecami o drzwi i westchnął głęboko, żeby zwalczyć chęć pobiegnięcia na dół i wbicia się w cipkę swojej pięknej dziewicy spragnionej mężczyzny.
- Cholera – przeklął przy wydechu i poszedł do swojego pokoju.(..)
 

 
- Pieściłaś się, Kotku? – zapytał, celowo przysuwając usta do jej krocza, by poczuła ciepło jego oddechu.
Zadrżała.
- Cz-cz-czasami.
- Doprowadzałaś się do orgazmu? – Caleb ostrożnie położył swoją dłoń i docisnął jej palce. Kotek jęknęła, kołysząc biodrami w stronę splecionych rąk.
- Czasami! – zawyła głośno.
Caleb uśmiechnął się do niej, chociaż wiedział, że dziewczyna nie może tego zobaczyć. Utkwiła wzrok w sufit. Nachylił się i przesunął szczękę wzdłuż jej uda.
- Pokaż mi, jak to robisz – powiedział.
Ciało Kotka się wiło – poczuł ten ruch na policzku. Usłyszał, jak bierze głęboki, drżący wdech, a potem jej dłoń poruszała się pod jego dłonią. Pocałował wewnętrzną stronę jej kolana, siadając trochę głębiej w krześle, by poprawić uwierającego go, wzwiedzionego członka. Każda chwila spędzona z nią wydawała się jednocześnie bolesna i słodka. Przyglądał się jej drobnym palcom, które odszukały najbardziej przyjemne miejsce i badawczo go dotknęły. Nagle się uśmiechnął i przysunął palce do ust, natychmiast poznając że przesiąkły jej zapachem. Zapragnął je polizać, ale nie zrobił tego. Wiedział, że potem nie oprze się przed zrobieniem kolejnego kroku.
Kotek wygięła plecy w łuk. Coraz mocniej i szybciej pocierała swój guziczek, który dzięki wydzielinie stawał się coraz bardziej śliski. Nie minęło dużo czasu, kiedy z jej ust zaczęły wydobywać się głośne jęki.
Caleb czul pulsowanie w członku; jego serce usilnie wtłaczało krew do jego krocza. Wiedział że nie powinien być aż tak podniecony, skoro dwukrotnie tego dnia doszedł, raz między nogami dziewczyny i raz w jej ustach. Jednak wspomnienia wcześniejszych wydarzeń i widok coraz bardziej mokrej cipki nie pomagały w ostudzeniu jego zapału.
Dziewczyna kołysała nogami do przodu i w tył, z początku powoli, a potem szybciej, pod wpływem rosnącego pożądania. Jej palce masowały nabrzmiałą i zaczerwienioną łechtaczkę, a jęki wydostające się z ust nie wyrażały już żądzy, lecz frustrację.(…)
 

 
(...)Odwrócił się szybko i ruszył ku celowi ich wyprawy, a Kotek szła krok za nim. Wreszcie znaleźli się przed ciężkimi drewnianymi drzwiami, które miały zaprowadzić ich do dawnej piwnicy za wino, przerobionej na potrzeby znacznie ciekawszych zajęć. Niechętnie musiał przyznać, że Felipe miał imponującą wyobraźnię.
-Daj rękę- polecił dziewczynie.
Jej skóra okazała się zimna i lepka, ale nie skomentował tego, gry schodzili w panującą na dole ciemność. Ostrożnie pokonywał każdy stopień i prowadził za sobą Kotka. Jeszcze kilka kroków i dotarli do włącznika światła. Włączyła się lampa i skąpała pozostałą część schodów w miękkim, żółtym świetle.
Dziewczyna drżała jeszcze mocniej, gdy złapała go za rękę. Chociaż Caleb pociągnął ją delikatnie, nie chciała iść dalej. Wydawało się, że zamarła ze strachu. Mimo to przynajmniej nie próbowała go przebłagać. Nie płakała. Wyraźnie się bała, ale też nie opuściła jej całkiem odwaga. Caleb odwrócił się bez słowa i przewiesił ją sobie przez ramię. Dziewczyna wydała zduszony okrzyk, ale nie protestowała.Trzymała się go mocno, gdy schodził tyłem.
–Kiedyś trzymano tu wino– wyjaśnił cicho, z głową na wysokości jej bioder. Kotek znowu zadrżała, ale tym ale tym razem nie miało to nic wspólnego z zimnem. Wszędzie dokoła znajdowały się przyrządy służące do zadawania bólu i więżenia. W kącie pomieszczenia stał duży, obity skórą stół ze złowieszczymi metalowymi elementami.
Caleb westchnął ciężko. Chociaż nie podobał mu się powód, dla którego robił to akurat w tej chwili wiedział, że sprawi mu to przyjemność. Już teraz czuł, że twardnieje, gdy dziewczyna uniosła się nieco i przycisnęła się do niego z całej siły. Był pewien, że modliła się w duchu, by nie robił tego, co zamierzał. Opuścił ją tak, by objęła go nogami w pasie. Przez chwilę podziwiał świeży, mokry zapach jej włosów i ciepło piersi przyciśniętych do jego klatki, a także cipki przytulającej mocno jego brzuch.
- Po pierwsze – wyszeptał jej do ucha – powinnaś wiedzieć, że spodziewam się posłuszeństwa i jeśli zajdzie taka potrzeba, wymuszę je. – Masował ją delikatnie, zachęcając jej nieśmiałą łechtaczkę do reakcji.
- Ufasz mi?
Pokręciła głową, a Caleb westchnął.
- Cóż, będziesz musiała się tego nauczyć.
Podszedł do stołu i położył na nim dziewczynę, chociaż trzymała się kurczowo jego ciała. W jej oczach zebrały się łzy, a czającego się w nich strachu nie dało się nie zauważyć.
- Zaufaj mi – powiedział Caleb. Sięgnął ręką za kark i delikatnie oderwał jej ręce, a potem przytrzymał je prawą dłonią blisko jej piersi. – Wiem, że twoim zdaniem nie dałem ci powodu, byś mi zaufała, ale jak się zastanowić, nigdy naprawdę cię nie skrzywdziłem.
- Caleb… proszę – wyszeptała.
Wiedział, że to błaganie wyrwało jej się niechcący. Patrzył, jak kręci głową i zamyka oczy. Może czekała na jego gniew. Zdawała sobie sprawę, że słusznie się spodziewała takiej reakcji, ale on nie był wściekły. Był zbyt podniecony, żeby się wściekać. Zbyt zdziwiony tym, jak dobrze jest znowu słyszeć swoje imię z jej ust. Nawet jeśli z tyłu głowy miał ciągle myśl, że przecież to nie może trwać zbyt długo. Ich wspólne chwile były policzone.
- Włóż nogi w strzemiona i nie zwracaj się więcej do mnie po imieniu – rozkazał, ignorując ból w jej oczach i bolesny ucisk we własnej piersi.
Nagle zrobił krok do tyłu, patrząc na nią z góry, gdy usiadła wyprostowana i przykryła dłońmi swoją nagość. Przyjrzała się z zaciekawieniem metalowym elementom, a potem z kamienną twarzą włożyła nogi w strzemiona. W pomieszczeniu zapanowała rycząca cisza, gdy Caleb patrzył, jak Kotek mu się przygląda. Siedziała na brzegu stołu rozkraczona, z nogami w strzemionach i rękoma opartymi z tyłu dla równowagi. Caleb mógł tylko się domyślać, co chodziło jej po głowie.
- Wciąż ci zimno? – zapytał.
- Nie, panie – odparła chłodnym tonem.
- Połóż się – rozkazał równie chłodno. Powoli wykonała polecenie. Podszedł bliżej i przypiął jej uda do strzemion za pomocą dwóch długich, skórzanych pasów, a potem to samo zrobił z łydkami i kostkami. Nie będzie mogła się ruszać, a Caleb już widział na jej twarzy, że również zdawała sobie z tego sprawę. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała szybko.
Powoli odsunął się od niej i podszedł do kąta pomieszczenia, skąd wyciągnął składane krzesło. Śledziła wzrokiem każdy jego ruch, a serce Caleba przyśpieszyło, gdy wzrosło jego podniecenie i niepokój. Postawił krzesło między nogami Kotka, poza zasięgiem jej wzroku, i usiadł.
Czuł, jak jego członek twardnieje pod wpływem widoku drżących ud dziewczyny. Bezskutecznie próbowała zsunąć na powrót nogi. Mógł bez przeszkód podziwiać i dotykać jej cipkę, skazaną na poddanie się każdemu jego kaprysowi. Starał się, by nie uderzyło mu to do głowy.
- Pieść się – polecił ładnie.
- Panie? – zapytała z przejęciem dziewczyna. Wzdrygnęła się przestraszona, gdy przejechał palcem po jej wargach sromowych.
- Właśnie tutaj – powiedział, zataczając kółka wokół jej łechtaczki. – Pieść się właśnie tutaj. Chcę patrzeć, jak dochodzisz.
Biodra Kotka wygięły się prawie niezauważalnie, a pod wpływem ostrej fali podniecenia jej sutki zdążyły stwardnieć, a cipka zwilgotnieć. Zawahała się, ale tylko na chwilę. Przełknęła głośno ślinę i zagryzła wargę, a potem wykonała polecenie i położyła dłoń na nabrzmiałej cipce.(...) c.d.n.
 

 
Witam Cię znudzony człowieku, chciałabym Cię prosić abyś ty... tak ty! zostawiał po sobie ślad jeśli już czytasz moje posty. Dzięki! Sayonara!
 

 
(...)- Ty smakujesz lepiej - odparł i przejechał kciukiem po jej jędrnej, różowej wardze. Nie mógł się doczekać chwili, kiedy wróci do środka i będzie mógł patrzeć, jak te seksowne usteczka przesówają się w górę i w dół po jego fiucie. Jęknął, kiedy rozchyliła wargi i possała jego kciuk.
- Kotku. Właź pod ten przeprzony prysznic. Natychmiast.
Livvie liznęła jego palec po raz ostatni.
- Tak, Caleb.
Wstała powoli i otworzyła drzwi do kabiny. Ze środka wyleciała para i osadziła się na ciele dziewczyny w formie kropelek.
Caleb pośpieszył jej śladem, nie mogąc się doczekać, kiedy jej dotknie i iedy będzie dotykany. Zamknął za sobą drzwi i chwilę później podniósł Livvie i przyszpilił do szklanej ściany swoim ciałem. Z prysznica leciały strumienie ciepłej wody, całowali się, a ona oplotła go nogami w pasie.
Livvie jęknęła, złapała Caleba za ramiona i przyciągnęła go jeszcze bliżej. Ścisnęła nogami jego tułów, przesuwając do niego niedoświadczoną jeszcze cipkę w rozpaczliwej próbie zwrócenia jego uwagi.
Dłonie Caleba wędrowały po jej ciele, łapiąc za pośladki i wbijając palce w jej miękkie i sprężyste ciało. (…)
 

 
Celia w dalszym ciągu rozniecała ogień w kroczu chłopaka, uciekając się nawet do pieszczenia go gołą ręką.
Dzieciak jęknął pod wpływem doznań płynących z tak
wprawnych ruchów. Najwyraźniej zapomniał o biczu i nic
nie wiedział o dildzie, ponieważ jego ciało zakołysało się
w strone Celi. Poruszał się w przód i w tył, śladem jej
palców i stękając, gdy nie wracały dość szybko.
-Chciwy niewolniku -powiedziała Celia. Też jestem
chciwa i myślę, że jeszcze nie zapracowałeś na prezent.
Wstał a dzieciak znowu wstrzymał oddech. Powoli
przysunęła swój
pulchny sutek do jego ust. Odważny ruch:mógł ją ugryść,
ale niewolnica najwyraźniej
wstała, a swój pulchny sutek do jego ust. Odważny ruch: chłopak mógł ją ugryźć, ale niewolnica najwyraźniej się tym nie przejmowała.
-Ssij.
Dzieciak rozchylił wargi i wpuścił do środka sutek Celii. Jęknął, głośno i bezwstydnie. Jego członek drgnął istanął na baczność. Ból stał się dla niego najwyraźniej jedynie mglistym wspomnieniem, ponieważ przyssał się do sutka jak głodny niemowlak, a niewolnica dyszała i przyciągnęła go jeszcze bliżej.
-Tak! -Krzyknęła, a Felipe nie musiał tego tłumaczyć. - Ssij mocniej.
Dzieciak posłusznie wykonał polecenie i przestawał tylko na krótkie chwile, dla zaczerpnięcia powietrza a czasami zmieniał pierś, ku ogromnemu zadowoleniu Celii.
Wreszcie przyszedł czas na dalszą zabawę i niewolnica
odepchnęła chłopaka z głośnym cmoknięciem. Jej sutki przybrały jasnoczerwnony kolor i nabrzmiały od silnego ssania, ale nie zwracała na to najmniejszej uwagi. Złapała za gumowego członka i wsunęła go do ust Dzieciaka.
-A teraz ssij to.
Chłopak, wyraźnie wyczuwając obcy przedmiot, cofnął się i obrócił głowę.
-Nie. Proszę, nie.
Celia nawet nie odpowiedziała. Uniosła bicz i smagnęła nim po piersi Dzieciaka tak mocno, że wszyscy goście się skrzywili. Chłopak próbował zgiąć się wpół, ale mężczyźni go przytrzymywali. (...)
 

 
Witam tutaj strudzonych życiem wędrowców, fanów literatury jak i anime a także miłośników nudnego życia innych osób. Chcę Cię ostrzec biedny człowieku bo jeśli tu trafiłeś nie spodziewaj się cudów dopiero zaczynam blogowanie i jako mało pozytywna osoba chętnie opowiem co nieco mam o tym co najbardziej kocham. Miłego dnia umarlaki x3